piątek, 6 czerwca 2014

Różane naklejki wodne.

Dziś przychodzę do was z szybkim zdobieniem. Wcześniej jakoś wcale nie myślałam o naklejkach ale odkąd poznałam naklejki wodne, mogę nimi upiększać każdy manicure. W prosty i szybki sposób możemy na paznokciach mieć idealne kwiaty i inne wzory. Tym razem pokażę wam arkusz różanych  naklejek ze sklepu Born Pretty Store.


Jak widzicie na arkuszu znajdują się fioletowe i brązowe róże, są zróżnicowane rozmiarowo. Taki arkusz kosztuję tylko 0,99$ można go dostać -> TUTAJ. Wzorów starczy nam na kilka razy. Przesyłka jest darmowa, a asortyment ogromny. Po nałożeniu na paznokieć idealnie przylegają, nic nie odstaje, nie haczy. Po nałożeniu topu wygląda jak malowana. Róże bardzo ładnie będą się prezentować na białej bazie.
 Jeśli chodzi o aplikację jest dziecinnie prosta, dlatego uwaga dziś specjalnie dla was pokażę wam manicure na lewej ręce ! Zrobienie sensownych zdjęć graniczyło wręcz z cudem, mam raczej nieporęczny aparat i nie jestem w stanie sprawnie operować nim w prawej ręce. Tak tak, jestem leworęczna :) 
Wracając do aplikacji, wycinamy interesujący nas wzór, odklejamy folię zabezpieczająca. Następnie na spodek wlewamy trochę wody i wrzucamy naklejkę wzorem do spodu. Po kilku sekundach wyciągamy. Zsuwamy palcem/patyczkiem naklejkę i aplikujemy na paznokieć. Przez kilka sekund można jeszcze delikatnie zmienić jej ułożenie. Przypominam, że wpisując kod : IZAK31 dostaniecie 10% rabatu na zakupy :)

Na pierwszy raz postanowiłam spróbować ich z jasnym fioletem. Padło na lakier Paese #346, który gości na moich paznokciach już któryś raz. Pokochałam ten odcień od pierwszego malowania ! Na to nałożyłam warstwę holo topu z Colour Alike. Kiedy baza podeschła na palcu serdecznym zaaplikowałam różę. Przepraszam, za dziwne ułożenie rąk ale tak jak już pisałam to debiut mojej lewej ręki :D 





Jak wam się podoba taki efekt końcowy? Macie już swoje naklejki wodne? Może wolicie gładki jednokolorowy manicure?

środa, 4 czerwca 2014

Zdenkowani kwiecień - maj #8

Coś ostatnio zużywanie kosmetyków idzie mi bardzo wolno. Być może dlatego, że mam już prawie same nowe i pełne produkty. Została mi tylko resztka jednej maski, poza nią same nowości. Zatem na pewno w najbliższym czasie na blogu będą pojawiać się raczej denka z dwóch/trzech miesięcy. Z okresu jednego miesiąca nie bardzo byłoby co pokazywać :)


Zużyłam tylko 8 produktów. Jednak zawsze to coś, jak zwykle dominują kosmetyki do włosów. W końcu tych włosomaniaczka ma zawsze najwięcej :D Usprawiedliwiam się tym faktem, że tylko maski Bioetika miałam resztkę. Reszta produktów była świeżo otwarta i zużyłam je sumiennie do samego końca.

Ciało


1. Joanna Naturia Peeling myjący z truskawką - po prostu go kocham ! Uwielbiam peelingi joanny są tanie, dostępne w różnych pojemnościach. Dodatkowo gama zapachów jest na tyle szeroka, że nawet wybredny nos powinien znaleźć zapach dla siebie. Pisałam recenzję gruszkowego dlatego też nie pisałam kolejny raz o truskawce gdyż różnią się tylko zapachem. Może nie jest to taka typowa truskawka, przypomina raczej landrynki. Jeśli chcecie poczytać o tych peelingach coś więcej zapraszam na post z recenzją -> KLIK . Oczywiście kupię ponownie !

2. Balea limonka i aloes żel pod prysznic - pisałam o nim całkiem niedawno. Żel pod prysznic jak żel. Nie zrobił na mnie większego wrażenia. Spełniał swoje funkcje, nie podrażnił mi skóry. Produkt strasznie wydajny ale niestety zapach nie przypadł mi do gustu. Więcej o nim -> TUTAJ. Nie skuszę się ponownie.

Włosy 


3. Joanna Naturia szampon z pokrzywą i zieloną herbatą - kolejny tani produkt joanny godny uwagi. Stosuję go raczej jako porządne oczyszczenie włosów. Składowo znajduje się w kategorii mocnych oczyszczających szamponów. Jednakże wiem, że niektórzy używają ich na co dzień i nic złego się nie dzieje. Wszystko zależy do kondycji i upodobań włosów. Brak w nim silikonów przez co zwłaszcza zniszczone włosy może niemiłosiernie plątać. Przy pierwszym dużym opakowaniu niestety czasem plątała ale teraz kiedy kondycja włosów jest niezła już jest ok. Wrócę do niego jeszcze nie raz.

4. Balea mango i aloes nawilżający szampon do włosów - również niedawno pojawiła się recenzja. Szampon z pewnością nie nawilża ale też nie podrażnił mi skalpu. Włosów nie przesuszył natomiast świetnie oczyszczał skalp. Przetłuszczanie pozostało w normie a mycie włosów umila nam przepiękny owocowy zapach. Najświeższa recenzja -> TUTAJNie wiem czy jeszcze kiedyś go kupię.


5. Alterra olejek do masażu migdały i papaja - to już kolejne zużyte przeze mnie opakowanie. Uwielbiam go za zapach skład i działanie. Co prawda używałam go tylko na włosy ale w tym przypadku sprawdzał się świetnie. Na pewno za jakiś czas do niego wrócę. Aktualnie testuję inną wersję. Recenzja już pojawiła się na blogu jakiś czas temu -> KLIKZ pewnością do niego wrócę.

6. Sesa ajuwerdyjski olejek do włosów - o tej pani także już pisałam. Zdecydowanie godna uwagi jeśli poszukujecie produktu, który wzmocni wam cebulki włosów. W moim przypadku  nie wzmógł przetłuszczania czego obawiałam się najbardziej przy nakładaniu na skalp. Piękny kadzidlany zapach <3 Więcej o niej -> TUTAJ Jeśli tylko dopadną mnie problemy  wypadaniem chętnie po niego sięgnę.


7. Balea odżywka z olejkiem arganowym - zakupiłam ją jakoś w grudniu i żałuję, że tyle czekała w kolejce na zużycie. Zdecydowanie przypadła do gustu moim wybrednym włosom. Po użyciu włosy były zdyscyplinowane, pełne blasku. W dotyku miękkie, dzięki niej nie miałam problemów z rozczesywaniem. Szkoda, że tak szybko się rozstałyśmy ! Jakiś czas temu pisałam recenzję -> KLIK. Na pewno do niej wrócę !

8. Bioetika nawilżająca maska do włosów - włosomaniaczy hit, oczywiście musiałam go przetestować. Nie żałuję, idealnie nawilżała włosy pomimo zawartości w składzie kokosu na który moje włosy różnie reagują. Zdecydowanie poprawia ich kondycję, pomimo że składowo jest ubogo takie połączenie mi odpowiada. Maska bardzo wydajna z lekką kemową konsystencją. Szkoda tylko, że jest tak ciężko dostępna stacjonarnie. Niestety w internecie bardzo łatwo naciąć się cenowo. Recenzja także pojawiła się na blogu -> TUTAJ. Jeśli spotkam ją stacjonarnie chętnie kupię ponownie.



Jak wyglądają wasze ostatnie zużycia? Idzie wam równie opornie jak mi? Czy może nie nadążacie z kupnem nowych kosmetyków? Mieliście któryś z tych produktów?

niedziela, 1 czerwca 2014

Balea szampon nawilżający mango i aloes.

Kolejny produkt Balea, powoli zaczynam się rozkręcać. Wcześniej produkty te  jedynie mi się marzyły ale w końcu trzeba spróbować czegoś innego. Szampon akurat dostałam, strasznie się ucieszyłam gdyż nie miałam okazji jeszcze próbować szamponów tej firmy. Czy polubiłam się z nim na tyle aby wrócić do niego ponownie?


Opakowanie jak najbardziej przyjemne dla oka. Nie wiem dlaczego ale kiedy spojrzałam na to mango znajdujące się na jakiejś kremowej tafli.. jakoś taka kompozycja skojarzyła mi się z jogurtem :d Szampon jest przeznaczony do włosów suchych i zniszczonych. Mają stać się jedwabiste, miękkie i błyszczące aż po same końce. Niestety jakoś w działania pielęgnujące szamponów nie wierzę :) 

Rzut oka na skład :


Typowe dla szamponów detergenty np SLS, zatem tym bardziej nie może działać nawilżająco. Pantenol zaraz po zapachu a aloes i mango prawie na końcu składu.

Opakowanie wykonane jest z raczej miękkiego plastiku. Nie mamy problemu z wydobyciem produktu zwłaszcza, że można do postawić "do góry nogami". Co ułatwi używanie kiedy produkt dobiega końca. Etykiety podczas używania nie uległy zniszczeniu za co duży plus. Dzięki temu szampon wygląda schludniej. Konsystencja raczej rzadka, a kolor perłowy. Działanie ! Od razu zacznę od obiecanego nawilżenia. Nie ma szans żeby szampon z takim składem nawilżył nam włosy. Składniki działające odżywczo przy końcu składu tego nie wróżą. Natomiast nie zrobił również moim włosom krzywdy. Po użyciu skalp był oczyszczony, nie wzmógł przetłuszczania. Ma przepiękny owocowy zapach, która umila nam proces mycia włosów. Jest całkiem wydajny używałam go przez 2 miesiące. Dostępność niestety raczej ciężka : internet lub miejsca w których możecie dostać niemieckie kosmetyki. Cena całkiem przyjemna gdyż za 200ml płacimy od 5 do 9 zł. Zależy od miejsca, w którym kupimy.
Podsumowując nawilżyć nie nawilżył ale krzywdy włosom nie zrobił. Spisał się jak typowy szampon dobrze oczyszczał i już. Niestety nie podbił mojego serca na tyle abym nie mogła sobie wyobrazić pielęgnacji włosów bez niego.



Znacie produkty Balea? Macie wśród nich swoich ulubieńców? Używałyście szamponów tej firmy? Jakie są wasze wrażenia?