sobota, 3 sierpnia 2013

l`biotica Biovax intensywnie regenerująca maska - naturalne oleje.

Mam dla was małą recenzję tytułowej maski. Przez moje włosowe zbiory nigdy nie przewinął się produkt marki biovax, sama nie wiem czemu. Kupiłam ją w lipcu, głównie z myślą o regeneracji po kąpieli rozjaśniającej, którą jak już pisałam wykonałam całkiem niedawno. Poza tym nie miałam żadnej, emolientowej maski. Zatem poczytałam trochę w sieci, opinie miała bardzo pozytywne.Co prawda nie zużyłam jej jeszcze całej, jestem po kilku użyciach, jednak za każdym razem spisuję się tak samo świetnie. Uznałam, że mogę napisać o niej kilka zdań.


OD PRODUCENTA :

Biovax® Naturalne Oleje Argan Makadamia Kokos to swoista BioOdnowa dla Twoich włosów, dzięki którym przejdą one efektowną przemianę. Kompozycja starannie dobranych szlachetnych olejów zapewnia kompleksową rewitalizację i odmłodzenie włosów na całej ich długości.
Kuracja uwalnia naturalne piękno i energię Twoich włosów, przywracając im zmysłowy wygląd oraz utrzymując je w doskonałej formie. Bogata maseczka o aksamitnej konsystencji kryje w sobie całe dobrodziejstwo drogocennych olejów, które przeniknie do włosa w trakcie zabiegu.

Efekt na włosach :
  • Włosy odmłodzone, pełne życia i energii
  • Równomierne nawilżenie, wygładzona powierzchnia włosów
  • Promienne, lśniące, zdrowym blaskiem włosy
  • Niezwykła elastyczność i sprężystość
  • Zabezpieczona przed promieniowaniem UV struktura włókien



Receptura maseczki Biovax® zawiera w swoim składzie 3 Naturalne Oleje obfitujące w cenne substancje odżywcze gruntownie rewitalizujące zarówno włosy, jak i skórę głowy bez efektu obciążenia:


•           Olej Arganowy (Maroko), dzięki wyjątkowo wysokiej zawartości witaminy E (min. 550mg/l), chroni włosy przed destrukcyjnym działaniem wolnych rodników oraz promieniowaniem UV. Hamuje procesy starzenia. Dodaje włosom blasku, sprężystości, pięknie je wygładza. Olej arganowy w maseczce Biovax® jest produktem w 100% organicznym, tłoczonym na zimno, niemodyfikowanym chemiczne. Posiada certyfikat Ecocert.


•           Olej Makadamia (Hawaje) stanowi bogate źródło rzadko występującego w przyrodzie kwasu palmitooleinowego C16:1, harmonijnie funkcjonującego z naturalnymi lipidami skóry. Doskonale odżywia skórę głowy, warunkując prawidłowy wzrost zdrowych włosów.


•           Olej Kokosowy (Indie) wnika do głębokich warstw włókna włosa, gdzie aktywnie hamuje utratę jego składników budulcowych. Wzmacnia strukturę włosów, zapobiegając ich łamliwości. Zapewnia silny i długotrwały efekt nawilżenia.


OPAKOWANIE :

Maskę dostajemy w kartonikowym pudełku, w którym poza maską otrzymujemy, termocap oraz próbkę eliksiru wygładzająco-nawilżającego. Wracając do maski zamknięta jest w typowym słoiku, jednak tutaj nie jest on odkręcany, pokrywka jest na dość mocny zatrzask. Dodatkowo pokrywka jest przymocowana do opakowania aby nam nie spadała. Jest białe o pojemności 250 ml. Szata graficzna jest kremowa, z brązowymi nadrukami.


SKŁAD :

Aqua, Cetyl Alcohol, Glycerin, Cetearyl Alcohol, Ceteareth-20, Quaternium-87, Cetrimonium Chloride, Argania Spinosa Kernel Oil, Macadamia Integrifolia Seed Oil, Cocos Nucifera Oil, Betaine, Acetylated Lanolin, Lawsonia Inermis Leaf Extract, Parfum, Phenoxyethanol, Ethylhexylglycerin, Methylisothiazolinone, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Citric Acid, Triethanolamine, Hexyl Salicylate


Dość wysoko w składzie mamy tytułowe oleje, ogromnym plusem jest brak SLSów.


KONSYSTENCJA/WYDAJNOŚĆ :

Maska jest na prawdę gęsta, nie cieknie między palcami, jest wydajna, gdyż wystarczy jej niewiele aby mogła zadziałać na nasze włosy.



ZAPACH :

Dosyć specyficzny ale nie jest męczący.


CENA/DOSTĘPNOŚĆ :

Cena regularna to 19,99 zł , można je dostać w Super-Pharm oraz w większości aptek. 


MOJA OPINIA :

Tutaj czas na reflekse, nad maską. Na moich włosach spisuję się genialnie, włosy są miękkie, sprężyste, miłe w dotyku ale ale jest jeden minus strasznie puszy włosy. Co prawda do rana puszenie trochę się zmniejsza, niestety nadal jest. Wydaję mi się, że znaczenie ma tu porowatość włosów, zazwyczaj nie sprawdza się u średnio-porowatych. Duży plus za skład. Używam jej jak zaleca producent, nakładam po umyciu na włosy, zakładam termocap i tak chodzę około 30 min później spłukuję i cieszę się pięknymi włosami. Na początku wypisałam wam obietnice producenta, które moim zdaniem w 99% się sprawdzają, poza owym wygładzeniem. 

Używacie produktów Biovax? Jeśli tak to, które są waszymi faworytami?

czwartek, 1 sierpnia 2013

Life nail lacquer nr 11 - czyli moja miłość od pierwszego wejrzenia

Będąc ostatnio w galerii, wstąpiłam do Super-Pharm oczywiście miałam wziąć tylko szampon do włosów. W drodze do kasy zobaczyłam serię lakierów life. Oczywiście podeszłam i przejrzałam ja na szybko, szczerze mówiąc dość przeciętna kolorystyka ale ale ! Rzuciła mi się w oczy jedna perełka, kto wie może gdybym tam dłużej postała, znalazłabym ich więcej ? Wracając do perełki, nie mogłam koło niej przejść obojętnie. O kim mowa? Przedstawiam wam cudowny fiolet nr 11. Co prawda nie zrobiłam nim całego mani, musiałam dodać też jasny akcent. Nie wiedziałam jakie zdobienie wybrać, padło na kropy, które zrobiłam oczywiście sondą.




Wracając do lakieru Life, kolor kameleon, w cieniu wygląda jak ciemny, głęboki fiolet. Jednak kiedy pada na niego jakiekolwiek światło zaczyna się mienić. Ciężko uchwycić jego piękno na zdjęciach, uwierzcie mi, bardzo się starałam.






Tak prezentuję się w cieniu : 


Na palcu wskazującym oraz serdecznym jest pastelowa cytrynka Delia nr 81, już się pojawił na blogu przy marmurkowym mani. Kropy wykonane fioletem, o którym właśnie mowa.

Teraz kilka słów na temat samego lakieru. 

PODSTAWOWE INFORMACJE :

Firma : Life Nail Lacquer
Odcień : nr 11
Cena : 5,99 zł
Pojemność : 10 ml
Krycie : 2 warstwy
Pędzelek : wąski


MOJA OPINIA :

Bardzo fajny lakier, po 2 warstwach nie ma mowy o prześwitach, ma bardzo dobre krycie. Pomimo, tego że pędzelek jest wąski, lakier łatwo się aplikuję, nie rozlewa się po bokach. Czas schnięcia jest dość szybki. Kolor to jak już wcześniej wspominałam typowy ciemny fiolet coś jak śliwka węgierka, z mieniącymi się drobinkami w odcieniu fuksji i pojedyncze niebieskie. Stał się moim ulubieńcem i na pewno jeszcze nie raz zagości na moich paznokciach. 

Próbowałyście już lakierów Life? 

wtorek, 30 lipca 2013

Aktualizacja włosowa lipiec 2013

Wczoraj sobie pomarudziłam na pogodę, a dziś rano wstaję i proszę tropiki odeszły. Jakie miłe zaskoczenie z rana. Co prawda naprawdę lubię kiedy jest ciepło ale bez przesady. Pasowałoby w końcu napisać o włosach, dobiega koniec miesiąca więc czas i na aktualizację. 

To moja pierwsza aktualizacja włosowa, dodatkowo ze spora rewolucją. Jak zapewne kojarzycie już z notki o historii moich włosów. Od dłuższego czasu chciałam wrócić do brązu, ten czarny mnie już męczył, zwłaszcza odrosty, które wiecznie były w innym kolorze. Ten teoretycznie ciemny brąz raz się mienił na czerwony, raz na czarno, beznadziejnie się już w nim czułam.

Jedyne co mnie hamowało to możliwe zniszczenia włosów, które mogłaby wywołać dekoloryzacja. No i tak myślałam,  myślałam w końcu dzięki pomocy dziewczyn zostałam przy ciemnych ale już po dwóch tygodniach wahania wróciły, przez pojawiający się odrost. W końcu postanowiłam to zmienić, uznałam, że jak nie spróbuję to co miesiąc będę się zastanawiać co by było gdyby...

Nie chciałam jednak takiego zabiegu przeprowadzać w domu z mamą. Wybrałam się do fryzjerki, zdecydowałyśmy się na kąpiel rozjaśniającą, jest trochę delikatniejsza niż standardowe rozjaśnianie. Tak oto w poniedziałek po południu pozbyłam się czarnych włosów. Wiadomo to co mam aktualnie na głowie nie jest jeszcze moim idealnym kolorem. Jest trochę łaciato ale byłam na to przygotowana. Tam gdzie włosy są „najstarsze” mają najwięcej ciemnego barwnika dlatego końce nadal są ciemniejsze, jednak ja i tak w nich widzę już zmianę. Po kąpieli poszły jakieś farby, aktualnie mam na głowie rudościo-czerwienie. Nie da się tego uniknąć schodząc z "czarnego" koloru. Mam nadzieję, że już za miesiąc, uda się przygasić te czerwone refleksy, i otrzymać jakiś ładny brąz.

Jeśli chodzi o kondycję włosów, wiadomo taki zabieg ingeruję we włos, dość głęboko. Jednak ja na moich nie zauważyłam żadnej różnicy, nie są przesuszone, matowe. Bynajmniej nie dają po sobie poznać tego co przeszły. Może dlatego, iż jednak przez ostatni rok, strasznie o nie dbałam i chuchałam, prostownica i suszarka może kilka razy poszły w ruch. Nawet fryzjerka była zdziwiona, że nadal są miękkie i nie straciły połysku.

Aby nie być gołosłowną mam i zdjęcia.  Podcięłam trochę włosy , bo ostatni raz podcinałam w marcu więc najwyższy czas.

Przed wizytą u fryzjera : 


Po wizycie :





Jak widać na dołączonych zdjęciach, kolor kameleon, ciężko go uchwycić, za każdym razem wychodzi inny, pomimo wszystko tak jak pisałam wcześniej, są to odcienie rudości i czerwieni. Przy myciu odrobinę się wypłukuje ale to dobrze, ładniej złapie mój upragniony brąz.
Zdjęcia z wczoraj, z moim pierwszym na prawdę GHD, nigdy wcześniej nie udało mi się uzyskać takich fal, zatem chyba mają się świetnie.

Zapewne zastanawiacie się jak włosomaniaczka mogła tak narazić swoje włosy? Mogła, pomimo dbania o włosy, wychodzę z założenia, że włosy są dla mnie, a nie ja dla nich. To przecież kobieta ma się dobrze czuć w swoich włosach, fryzurze, a nie na odwrót  : )

Podejmowałyście się kiedyś takiego zabiegu? Byłyście zadowolone, a może jednak rozczarowane?