Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Planeta Organica. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Planeta Organica. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 6 listopada 2014

Planeta Organica Africa balsam do włosów - bajeczna objętość?

W końcu mam trochę więcej czasu, szczerze mówiąc tęskniłam za czasem spędzanym na blogu. Tym razem przygotowałam dla was recenzję produktu do włosów, dla odmiany gdyż ostatnio cały czas poruszana była tematyka paznokciowa. We włosowym temacie trochę się u mnie zmieniło, przede wszystkim skróciłam włosy i szczerze mówiąc to była najlepsza decyzja ! Układają się o wiele lepiej a i problem nadmiernego plątania odszedł w niepamięć. Może uda mi się zrobić w najbliższym czasie aktualizację, wtedy napiszę coś więcej na ten temat. Bohaterką tego postu jest całkiem odżywka, kiedy ją zamawiałam w sieci nie znalazłam żadnych opinii na jej temat ale postanowiłam spróbować. Czy byłam zadowolona, a może się zawiodłam?


Co obiecuje producent? Uniwersalny balsam na bazie organicznego olejku z awokado. Skutecznie nawilży włosy, przyspieszy ich wzrost i nada im piękny naturalny połysk i objętość. Krótko zwięźle i na temat ale czy wszystkie obietnice się spełniły?

Balsam zamknięty jest w plastikowym opakowaniu, które jest dość twarde. Powoduje to trudności z wydobyciem produktu kiedy jest go mniej. Ma delikatny zapach, może i jest to tytułowe awokado. W każdym bądź razie znika wraz ze spłukaniem odżywki. Pojemność to 250ml w cenie 16,90zł. Można go dostać przede wszystkim w sklepach internetowych, ja swój zamówiłan na stronie skarbysyberii. Dobra wiadomość jest taka, że aktualnie trwa tam promocja i odżywkę można dostać za 10,98zł -> klik !

Skład dla zainteresowanych :

Nawet nie wiem kiedy zużyłam całe opakowanie. Niestety balsam jest bardzo rzadki, ucieka między palcami. Co sprawia, że staje się niewydajny. Co do działania i obietnic producenta. Nakładałam go zawsze na kilka minut po myciu. Przy pierwszych użycia nie zauważyłam efektu wow. Jednakże przy regularnym stosowaniu po każdym myciu zdecydowanie zyskał w moich oczach. Włosy po użyciu były odżywione, nawilżone, miały piękny połysk. Ułatwia rozczesywanie, nawet suszarka moim włosom nie była już straszna. Nie zauważyłam jakiegoś większego przyspieszenia przyrostu włosów w sumie nawet się na to nie nastawiałam i nie mierzyłam przyrostu przed i po. Objętość w tym przypadku poległ na całej linii, kiedy nałożyłam go więcej przy skalpie powodował nawet tzw. przyklap. Podsumowując całkiem przyjemna odżywka jeśli oczekujecie nawilżenia włosów oraz nadania im połysku polecam ! W kwestii przyrostu lepiej sięgnąć po dobrą wcierkę ;)




Znacie ten balsam? Macie jakieś swoje ulubione produkty do spłukiwania?

środa, 20 sierpnia 2014

Balsam do włosów na bazie organicznej oliwy toskańskiej.

Odżywka długo czekała na swoje pierwsze użycie, jakoś od początku wiosny. W końcu w lipcu nadeszła jej pora, z serii balsamów planeta organica dostepne są trzy wersje z dodatkiem : oliwy toskańskiej, oleju cedrowego, oleju z rokitnika. Długo dumałam, którą wersję wybrać, ostatecznie kliknęłam wersję z oliwą ze względu na jej zachwalane właściwości. Aż wstyd przyznać ale nie używałam jeszcze oliwy w ich pielęgnacji.


Balsam ma wzmocnić nasze włosy, ułatwić rozczesywanie, przywrócić blask. Najbardziej zachęciło mnie wygładzenie włosów i ułatwione układanie. Czy dokładnie tak było ?

Produkt zamknięty jest w plastikowej butli, z zamykaniem typu push. Tutaj mam już małe alee, opakowanie wykonane jest z dość twardego tworzywa, kiedy odżywki zaczyna ubywać nie jesteśmy w stanie jej wycisnąć na dłoń. Pomaga wtedy przechowywanie jej "do góry nogami" ale jest to trudne przez mały korek. Odżywka traci równowagę i się wywraca. Dlatego swoją po umyciu wkładałam do szafki z innymi kosmetykami dzięki czemu, była stale w tej samej pozycji. 

Rzut oka na skład :
Skład (INCI): Olea Europaea (Olive) Fruit Oil (organiczna oliwa z oliwek), Lauryl Glucoside, TEA-Cocoyl Glutamate, Cocamidopropyl Betaine, Sorbus Aucuparia Flower Extract (ekstrakt pokrzywy bialej), Ribes Nigrum Seed Oil (olej z nasion czarnej porzeczki), Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride, Cellulose Gum, Parfum, Citric Acid, Benzyl Alcohol, Benzoic Acid, Aqua, Sorbic Acid [skład pochodzi ze sklepu Skarby Syberii]



Konsystencja jest raczej rzadka. Odżywka ma biały kolor i specyficzny zapach, niestety lekko chemiczny. Jakoś szczególnie mi to nie przeszkadza, gdyż wraz ze spłukaniem znika z włosów. Co z działaniem ? Tutaj nastąpiło miłe zaskoczenie ! Odżywka trzymana przez kilka minut w trakcie kąpieli wygładza włosy. Podczas spłukiwania już czuć ich miękkość. Zdecydowanie mniej się puszą po jej użyciu, całkiem ładnie również się układają, np po wysuszeniu suszarką są prawie idealnie proste, śliskie, delikatne i przede wszystkim zdyscyplinowane. Ciężko mi powiedzieć w jakim stopniu wpłynęła na kondycję gdyż od jakiegoś czasu jest taka sama. Można ją dostać w sklepie Skarby Syberii, aktualnie jest w promocji za 13,90zł. Cena regularna to 19,90zł za 360ml. Bardzo wydajny produkt, używałam po każdym myciu przez 1,5 miesiąca przy mojej długości włosów jest to niezły wynik. Podsumowując jedynym i trochę uciążliwym minusem jest dla mnie opakowanie ale kiedy opatentujemy wcześniejsze odwrócenie opakowanie do góry nogami problem znika. Działanie jest dla moich włosów świetne, jestem jak najbardziej na tak !




Znacie balsamy Planeta Organica? Macie swoich włosowych ulubieńców wśród rosyjskich kosmetyków?

sobota, 9 sierpnia 2014

Zdenkowani lipiec - sierpień #9

Przepraszam, że tak długo mnie nie było. Dopiero wczoraj wróciłam do domu. Niestety miałam ciężki dostęp do internetu, nie miałam ze sobą nawet własnego laptopa. Zatem ciężko mi było się zabrać za jakikolwiek post. Miałam nadzieję, że częściej będę na instagramie niestety nawet telefon mi się zbuntował. Dziś chciałabym wam wynagrodzić mą nieobecność i przygotowałam czerwcowo - lipcowe denko.


Włosy


1. Garnier Fructis Vitamin Force Shine - szampon wzmacniający. Bardzo dobrze myje nie plącząc przy tym włosów. Jak dla mnie jest bardzo wydajny, starcza mi na około 2 miesiące. Zdecydowanie polubiłam się z tą serią szamponów Garniera. Mam przygotowaną recenzję, którą opublikuję w najbliższym czasie. Na pewno kupię ponownie.

2. Planeta Organica Aleppo - odżywka turecka. Moje KWC włosowe ! Uwielbiam ją, postanowiłam jej trochę zostawić na czarną godzinę dlatego zużywałam ją bardzo powoli. Teraz oczywiście mam już nowe opakowanie w domu, w końcu znalazłam włosową tajną broń. Już nie muszę się martwić czy moje włosy będą dobrze wyglądać w ważnych dla mnie dniach. Jeśli chcecie poczytać co o niej dokładnie sądzę zapraszam -> Tutaj. Już kupiłam kolejne opakowanie.



3. BingoSpa proteiny kaszmiru i kolagen. Pierwsza proteinowa maska, która nie robi mi masakry na głowie. Puszenie jest delikatne, można je okiełznać. Po użyciu włosy stają się śliskie, błyszczące i nie mam problemów z rozczesywaniem. Dodatkowo ma niską cenę i sporą pojemność, czego chcieć więcej. Moje szczegółowe odczucia znajdziecie -> TutajNa pewno do niej wrócę, najpierw muszę zużyć maski, które mam.

4. Organic Shop figa i olej migdałowy. Kolejna maska, recenzja również pojawiła się całkiem niedawno. Wiązałam z nią ogromne nadzieje ze względu na zawartość oleju migdałowego, niestety trochę się zawiodłam. Skład nie do końca podszedł moim włosom, po umyciu widać było że czegoś im brakuje. W dotyku lekko tępe i spuszone. Recenzję znajdziecie -> Tutaj. Zdecydowanie nie kupię ponownie.

5. Scandic Sleek Line Repair & Shine. Niestety nie załapała się na zdjęcie ale również udało mi się ją zużyć w tym czasie. To już mój drugi KWC tym razem maskowy. Idealnie poskramia oraz nadaje połysk. Włosy są dociążone ale nie przetłuszczone. Nawet po suszeniu suszarką wyglądają znośnie, co u mnie jest nie lada wyzwaniem. Pisałam już o niej w tym  -> poście. Na pewno kupię ponownie.


Twarz


6. Eveline Advance Volumiere - serum do rzęs. Kupiłam je jakiś już czas temu w biedronce. Nie pisałam recenzji, gdyż jakoś nie mam zbyt wiele na jej temat do powiedzenia. Jako serum w sumie nie zrobiła nic, nie zauważyłam żadnego magicznego przyrostu czy zagęszczenia rzęs. Później używałam jej jako bazy pod maskarę. Tutaj pojawiło się pozytywne zaskoczenie. Rzęsy mam równie uparte jak włosy, długie ale raczej sztywne i proste. Po użyciu tego serum, były delikatnie podkręcone, efekt ten wzmacniał dodatkowo tusz. Wyglądało to całkiem nieźle i utrzymywało się przez dłuższy czas. Sama nie wiem czy kupię ponownie.

7. Under twenty multifunkcyjny antybakteryjny krem BB. Jakoś wolę używać kremów BB na co dzień, moja cera nie jest aż tak problemtatyczna, wymagam tylko delikatnego wyrównania kolorytu. Od jakiegoś czasu szukam ideału wśród polskich pseudo BB. Temu produktowi blisko do ideału ale jednak to jeszcze nie to. Dlaczego? Nie pasuje mi jego konsystencja, raczej gęsty ale po nałożeniu na twarz dłużej pozostaje mokry i lepki. Poza tym krycie ma całkiem niezłe i nie znika po godzinie z twarzy. Nie zapchał mi nigdy porów także jak nie znajdę nigdy ideału na pewno do niego wrócę. Pełna recenzja -> Tutaj Może kupię ponownie.


Ciało


8. Balea kremowo-olejkowy żel pod prysznic. Produkty Balea są mi jeszcze nie do końca znane ale zdążyłam się z nimi polubić. Produkt ten bardzo dobrze myje ciało. Wytwarza się delikatna, kremowa piana, która otula naszą skórę. Nie wysuszył mi ani  nie podrażnił. Do tego ma przyjemny zapach. Recenzję znajdziecie -> Tutaj . Jeśli będę miała okazję, chętnie sięgnę ponownie.

9. Tiffi, nie będę się za bardzo na temat perfum rozpisywać, każdy nos lubi coś innego. Mają słodki delikatny zapach, który niestety nie utrzymuje się długo na ciele, a szkoda. Raczej nie kupię ponownie.


Paznokcie 


10. Isana zmywacz do paznokci wersja z acetonem. Zdecydowany ulubieniec pomimo zawartości acetonu. Radzi sobie z każdym lakierem, z kremami błyskawicznie, z brokatami trochę wolniej ale akurat tak jest w przypadku każdego produktu. Zawsze kupuję większą butelkę na promocji, starcza na prawdę na dłuższy okres czasu. Za jakiś czas mam nadzieję, że zbiorę się z napisaniem jego recenzji. Miałam również wersję bez acetonu ale gorzej wysuszała mi skórki, i pojawiał się na nich biały nalot. Zawsze po niego sięgam.

11. Diamentowa baza hean, kolejne miłe zaskoczenie. Szkoda tylko, że nie mam do niej dostępu stacjonarnie. Pozostaje mi zamawianie przez internet a jak wiadomo jednej odżywki się nie opłaca. Bardzo dobrze wpływa na płytkę, paznokcie są mocne, nie rozdwajają się. Nie zauważyłam również żadnych przebarwień. Więcej o niej znajdziecie -> Tutaj. Chętnie do niej wrócę.


To by było na tyle, jak widać powoli zużywam moje głównie włosowe zapasy. Jestem dumna zwłaszcza z 3 masek ! Teraz zostały mi już tylko dwie i to napoczęte ! Było to całkiem różnorodne denko, mam nadzieję że każde następne będzie równie pokaźne :)


Jak tam wasze zużycia? Lubicie widok pustych butelek czy raczej wolicie kupować nowe kosmetyki?

piątek, 4 kwietnia 2014

Planeta Organica Odżywka Turecka - wzmacniająca

Dzisiaj przygotowałam dla was recenzję kolejnej odżywki Planeta Organica. Tym razem jest to odżywka turecka. Zakupiłam ją przy okazji pierwszego zamówienia rosyjskich kosmetyków. Skusiłam się ze względu na jej skład. Jednak czy skład ujrzany w internecie okazał się strzałem w dziesiątkę? Czy może jednak był to niewypał? Ktoś będzie mógł sam się o tym przekonać już niedługo, gdyż do paczki dorzuciłam odlewkę tego produktu :)


Pierwszym plusem, który można dostrzec jeszcze przed użyciem. Opakowanie ! Nic nie musimy odkręcać, przekręcać i męczyć się, dzięki dozownikowi w szybki i prosty sposób aplikujemy na dłoń odpowiednią ilość produktu. Małym minusem może być fakt, że nie widzimy ile produktu nam zostało. 

Składowo prezentuje się następująco :
Aqua with infusions of Organic Juglans Regia (Walnut) Seed Oil (organic walnut oil), Citrus Aurantium Bergamia (Bergamot) Fruit Oil (oil of bergamot), Myrtus (Myrtle) Communis Oil (oil of myrtle), Organic Rosmarinus Officinalis (Rosemary) Leaf extract (organic rosemary extract), Santalum Album (Sandalwood) Oil (sandalwood oil), Eucalyptus Globulus Leaf Oil (eucalyptus oil), Eugenia Caryophyllus (Clove) Bud Oil (clove oil), Citrus Grandis (Grapefruit) Peel Oil (grapefruit oil, Cinnamomum Cassia Leaf Oil (oil of cassia cinnamon); Cetearyl Alcohol, Glycerin, Behentrimonium Chloride, Cetrymonium Chloride, Quaternium-87, Hydroxyethylcellulose, Cetrimonium Bromide, Benzyl Alcohol, Sorbic Acid, Benzoic Acid, Citric Acid, Parfum.

Jak widzicie kilka olei z : orzechów włoskich, mirtowy, bergamotki. Dodatkowo znajdziemy ekstrakt z rozmarynu i innych dobroci takich : jak goździk, eukaliptus, drzewo sandałowe, grejpfrut, cynamon. Czy taka mieszanka wybuchowa sprawdziła się na moich włosach? Zapraszam dalej :)


Jeśli chodzi o sam produkt. Gęsty w brązowym kolorze. Kiedy postanowiłam odkręcić opakowanie, dozownik faktycznie ciężko wychodził z opakowania. Zatem postanowiłam spróbować w inny sposób, a mianowicie postawić opakowanie do góry nogami. Co się okazało? Odżywka nadal pozostała w opakowaniu. Dzięki swojej konsystencji staje się bardzo wydajna. To tyle z takich ciekawostek. Zapach przy pierwszym spotkaniu wydał mi się bardzo specyficzny jakby ziołowo - błotny, intensywny. Jednak po kilku użyciach już wcale mi nie przeszkadzał. Po wysuszeniu włosów staje się niewyczuwalny. Czas na działanie ! Po dłuższym stosowaniu, włosy się z nim polubiły choć początkowo lekko się puszyły ale być może była to wina pogody i wilgoci. Kiedy na zewnątrz deszcze nie szalały sprawdzała się idealnie. Włosy były zdyscyplinowane, pełne blasku i dociążone ! Co prawda nie podbił mojego serca aż tak jak balsam Aleppo ale również jest przyjemnym produktem. Na pewno kiedyś do niej wrócę. Można go kupić w wielu sklepach internetowych z rosyjskimi kosmetykami. Swoją kupiłam w sklepie triny, 280 ml płacimy 17zł. Co prawda ceny się wahają, w wielu sklepach są wyższe. Dlatego szczerze polecam sklep triny jeśli chodzi o odżywki planeta organica :)



Znacie odżywki Planeta Organica? Miałyście okazję używać odżywkę turecka? Lubicie rosyjskie kosmetyki?

niedziela, 15 grudnia 2013

Planeta Organica : odżywka do włosów ALEPPO odżywcza.

Na początku chciałabym się z wami podzielić czymś bardzo ważnym dla mnie. Mianowicie wczoraj byłam z kilkoma znajomymi odwiedzić chłopaka w pracy, wróciłam jako narzeczona ! :)

Teraz przejdę do właściwego tematu postu czyli recenzji tytułowej odżywki. Jakiś czas temu pokazywałam wam moje pierwsze zamówienie z rosyjskimi kosmetykami. Nadszedł czas na recenzję pierwszego z nich, jestem z nich bardzo zadowolona !


Odżywka zawiera :

  • organiczny olejek laurowy i olej z oliwek
  • utrzymuje optymalny poziom nawilżenia włosów
  • zawiera witaminy A, B, C, D, E, F, K dla zdrowia i urody włosów

Oto skład :
Aqua with infusions of Organic Olea Europaea (Olive) Fruit Oil (organic olive oil), Hibiscus Sabdariffa Flower Extract (Sudanese rose extract), Organic Laurus Nobilis Oil (organic oil Laurus nobilis), Thymus Vulgaris (Thyme) Leaf Extract (extract of thyme) , Nigella Sativa Seed Extract (extract of black cumin), Vitis Vinifera (Grape) Seed Oil (grape seed oil); Cetearyl Alcohol, Glycerin, Behentrimonium Chloride, Cetrymonium Chloride, Quaternium-87, Hydroxyethylcellulose, Cetrimonium Bromide, Benzyl Alcohol, Sorbic Acid, Benzoic Acid, Citric Acid, Parfum. 

Skład jest na prawdę przyjemny, jak widać sporo dobroci, a zapach na czarnym końcu składu. Sporo olejków i ekstraktów. 

Odżywka jest zamknięta w estetycznym opakowaniu z pompką. Sposób aplikacji produktu jest ogromnym plusem, możemy sobie wycisnąć odpowiednią ilość bez większych problemów. Konsystencja jest raczej rzadka ale nie wodnista. Kolor odżywki jest zielonkawy. Co prawda tym się nie powinno kierować, przy wyborze kosmetyków ale chyba każdy lubi jak poza dobrym działaniem otrzymuje ładny zapach. W tym przypadku również zostałam mile zaskoczona jest to taki kadzidlany zapach, obawiałam się ciężkiego męczącego, a ten jest przyjemny, lekki oraz utrzymuje się po myciu na włosach.


Odżywka jest na prawdę wydajna, po regularnym prawie czterotygodniowym stosowaniu zużycia nie są duże, pomimo długości moich włosów. Kosztuje 17zł, ale przy jej wydajności na prawdę warto w nią zainwestować. Swój egzemplarz zamówiłam w sklepie Triny, gdyż mają szeroką ofertę i świetne ceny, czasem pojawia się w promocji. Spotkałam się ze sklepami, w których cena tej odżywki może być nawet o 2zł wyższa. 

Teraz czas na jeszcze większe zachwyty czyli działanie ! Jak wiecie mam średnioporowate włosy, które bardzo często się puszą i ciężko im dogodzić. Po pierwszym użyciu miałam mieszane uczucia, gdyż włosy średnio na nią zareagowały oraz pojawił się znienawidzony puszek. Nie skreślając jej od razu uparcie stosowałam po każdym myciu. Już po drugim użyciu różnica była na prawdę ogromna ! Włosy stały się gładkie, śliskie. Pięknie błyszczały, problem z rozczesywaniem znikał po jej użyciu. Dodatkowo co jest dla mnie chyba największym plusem, po rozczesaniu włosy się nie spuszyły, także deszczowa aura nie była im straszna. Jeśli chodzi o kondycję na pewno wpływa na plus, gdyż kiedy przestałam jej używać regularnie efekt nadal się utrzymywał ! Aby nie być gołosłowną mam dla was zdjęcie włosów po tygodniu używania. Jedynym małym minusem może być lekkie obciążenie przy regularnym stosowaniu ale patrząc na działanie dla mnie ten minusik się chowa :)


Podsumowując : Odżywka jest na prawdę warta uwagi! U mnie sprawdziła się świetnie, dzięki niej żegnam się z problemem puszenia. Tak jak wcześniej pisałam jedynym małym minusem może być lekkie obciążenie przy regularnym stosowaniu około miesiąca. Jednak przy takim działaniu dla mnie to nie problem, wystarczy go odstawić na kilka myć.

Znacie produkty Planeta Organica? Używałyście odżywki ALEPPO? Macie swoich rosyjskich ulubieńców?

sobota, 2 listopada 2013

Kosmetyczne nowości - rosyjskie włosowe dobrocie.

Rosyjskie kosmetyki do włosów chodziły za mną od dłuższego czasu. Przyciągnęły moja uwagę już w wakacje, jednak cały czas zwlekałam z zamówieniem kosmetyków z mojej "chciejlisty". Wmawiając sobie po co mi one, przecież mam już kosmetyki do włosów. W końcu nie wytrzymałam, zwłaszcza że wykończyłam kilka włosowych rzeczy, jak zresztą sami mogliście zobaczyć w październikowym denku. Zamówienie zrobiłam pod koniec października, w sklepie triny.pl . Mają na prawdę ciekawą ofertę i ogromny asortyment, coraz częściej pojawiają się u nich kosmetyczne nowości. Wiadomo jest wiele sklepów internetowych na których możemy zamawiać rosyjskie kosmetyki, jednak porównałam je także cenowo i istnieją różnicę nawet do 2zł na produkcie, a kiedy zamawiamy ich więcej robi się spora różnica.


Paczka była bardzo dobrze zabezpieczona, nic nie miało prawa się wylać w trakcie transportu. Zamówienie zrobiłam w piątek wieczorem, a we wtorek kosmetyki już były u mnie.
Przejdę do sedna czyli produktów które wpadły do mojego wirtualnego koszyka.

Głównie kusiły mnie w końcu jakieś olejki, które są przeznaczone do włosów. Może to dziwne ale do tej pory używałam BD, alterry, BDFM, jedyny taki włosowy to dabur amla, który strasznie mnie zraził do indyjskich kosmetyków. Przy zamówieniu wybrałam sese oraz naturalny olejek do włosów wzmacniający - receptury Agafii. Jeśli chodzi o sese znów obawiałam, się o zapach i działanie. Jestem po pierwszym użyciu, śmiało mogę powiedzieć, że jest świetny.


Chciałam także wypróbować jakiś odżywek, gdyż przetestowałam już większość drogeryjnych które składowo były godne uwagi. Dużo czytałam o odżywkach Planeta Ogranica, dostępne są 4 rodzaje. Zapoznałam się wcześniej ze składami i działaniem każdej, ostatecznie zdecydowałam się na dwie wersję : odżywczą i wzmacniającą.


Następnym punktem obowiązkowym na mojej "chciejliście" znajdowała się glinka. Szczerze mówiąc miałam dosyć duży problem, którą wybrać. Znowu zasięgnęłam opinii w sieci, która byłaby najlepsza. Jak w większości kwestii zdania były podzielone, ostatecznie zdecydowałam się na glinke czarną z Morza Martwego ze srebrem.


Kusiło mnie jeszcze aktywne serum na porost włosów ale ostatecznie uznałam, że nie zależy mi aż tak bardzo na przyroście. Zatem na tym miałam poprzestać ale wiadomo jak to jest z zakupami w sieci, przegląda się ofertę i w końcu na coś się jeszcze człowiek skusi. Wiele dobrego słyszałam także o drożdżowej masce do włosów, myślałam nad nią jakiś czas, oczywiście postanowiłam spróbować, zawsze lepiej zamówić od razu, bo przecież po co później domawiać. Zwłaszcza, że dzięki tej masce otrzymałam darmową wysyłkę. Tak wiem każda wymówka jest dobra :D


 Wypakowując kosmetyki, na dnie znalazłam coś jeszcze, jakie było moje zaskoczenie. Do zamówienia dostałam gratis w postaci oliwkowego kremu do rąk. Jestem bardzo zadowolona, przecież i kremów do rąk nigdy zbyt wiele, zwłaszcza teraz kiedy zbliża się zima. W tym okresie nasze dłonie często są przesuszone, skóra jest popękana. Zatem prezent idealny !


To by było na tyle. Nie żałuję tego zamówienie, już nawet udało mi się przetestować kilka produktów i jestem pozytywnie zaskoczona. Sprawują się świetnie, mam nadzieję, że będzie tak cały czas. Oczywiście za jakiś czas na pewno każdemu poświęcę osobny post z recenzją.


Znacie rosyjskie kosmetyki do włosów? Macie swoich ulubieńców? Lubicie robić zakupy w sieci?